
Wcale nie będzie o Sylwestrze, jeszcze nie teraz :). Tym razem chciałam pokazać moje całkiem pierwsze, dziewicze niemalże dekupażowanie. To był zupełny przypadek... jakaś galeria na deccorii (wiele z Was zna to miejsce) poświęcona przedmiotom ozdobionym tą techniką, potem szybkie przewertowanie netu żeby poznać zasady i olśnienie - a może bym spróbowała? Przypomniałam sobie, że na strychu od czasu przeprowadzki poniewiera się mała ikeowska komódka, której sklejkowa "nagość" jakoś nie pasowała do moich wnętrz. Pomyślałam, że niczym nie ryzykuję, bo przecież jak mi nic z tego nie wyjdzie, to mebelek wróci na strych. Kolor, na który pomalowałam komódkę i wzór jaki nakleiłam to był też totalny "spontan" - resztki farby po jakiejś przedszkolnej produkcji mojej córki i kupiony przypadkiem (bo słodki !!) komplet serwetek.
No i poszło! Przez dwa dni malowałam, wycinałam i naklejałam. W garażowym bałaganie mojego Małża znalazł się nawet wodorozcieńczalny lakier do nadania ostatniego szlifu. Już w połowie roboty moja Ola zaanektowała sobie komódkę na swoje skarby (nastoletni syn, zobaczywszy te różowości i błękity jakoś nie protestował ;) ) i chciała mieć koniecznie wpływ na rozmieszczenie motywów na szufladkach. Jest więc to nasz wspólny debiut. Może nie całkiem doskonały, pełen widocznych nawet dla niewprawnego oka niedoróbek, ale dla mnie ważny, bo od tego zaczęła się moja nowa pasja...
No i poszło! Przez dwa dni malowałam, wycinałam i naklejałam. W garażowym bałaganie mojego Małża znalazł się nawet wodorozcieńczalny lakier do nadania ostatniego szlifu. Już w połowie roboty moja Ola zaanektowała sobie komódkę na swoje skarby (nastoletni syn, zobaczywszy te różowości i błękity jakoś nie protestował ;) ) i chciała mieć koniecznie wpływ na rozmieszczenie motywów na szufladkach. Jest więc to nasz wspólny debiut. Może nie całkiem doskonały, pełen widocznych nawet dla niewprawnego oka niedoróbek, ale dla mnie ważny, bo od tego zaczęła się moja nowa pasja...
"Warsztat pracy" sklecony naprędce z tego co było pod ręką :)

Urzekły mnie te różyczki...



Gotowa "przechowalnia" dla spineczek, gumeczek, koralików i innych skarbów 7-latki

No widzisz jakie to proste! :) Skrzyneczka wyszła śliczna :)
OdpowiedzUsuńżyczę wielu twórczych chwil w nowym roku :) wszystkiego dobrego :)
Wyszło super!!!Ja też dopiero zaczynma w decu i nabiram odwagi widząc i czytając twoje doniesienia...napewno jeszcze nie jedna pięknośc popełnisz hahah, Durzo dobrego w Nowym Roku
OdpowiedzUsuńHa ha Dużo!!!!Ale pochwaliłam sie polszczyzną hi hi
OdpowiedzUsuńA jakie wymiary ma ta komódka?
OdpowiedzUsuńTo nieduża, ikeowska komódka. Musiałabym zmierzyć. A dlaczego pytasz Truskawkowy Śnie?
OdpowiedzUsuńPrześliczna jest ta szafeczka. Cudo! Pozdrawiam Bożena
OdpowiedzUsuń