Właściwie trudno tu mówić o weekendzie, bo czas, który spędzamy wszyscy razem trwa od wigilijnego poranka. Dzieci nie chodzą do szkoły, Małż nie tylko nie chodzi, ale nawet nie wspomina o pracy. Ponieważ jednak Boże Narodzenie świętowaliśmy poza domem, dopiero po powrocie zaczęliśmy takie niespieszne, leniwe "ładowanie akumulatorów". Pierwsza kawa pita w piżamie, późne śniadania, partyjka szachów no i oczywiście nieograniczone buszowanie w necie. O tak, to tygrysy lubią najbardziej! Obowiązkowo blogi, od których oczu nie można oderwać, deccoria i inne strony poświęcone wyposażeniu wnętrz. Potrafię zapomnieć o bożym świecie (oj te wygotowane zupy i przypalone sosy...), kiedy zatapiam się w świat mebli, dodatków i cudownych aranżacji. Potem, zainspirowana obrazami zaczynam krytycznie patrzeć na moje cztery kąty i obmyślać zmiany. Nie lubię stagnacji wokół siebie, wciąż coś przestawiam, przemalowuję, "góra do dołu , dół do góry". Moja rodzina przyzwyczaiła się już , że raz na jakiś czas rzucam hasło, przenosimy!!!. Chłopcy dźwigają meble z jednego kąta w drugi... potem w jeszcze inny, gdy wizja zrodzona w głowie nie chce dopasować się do ograniczeń metrażu, by czasem, bez szemrania, ale ze starannie ukrywanym politowaniem w spojrzeniu ustawić wszystko w pierwotnym układzie. Tak też bywa :))). Póki co, jeszcze nie wyeksmitowali mnie z domu i tolerują delikatne odchylenie od normy. A teraz jeszcze nie tylko tolerują, ale wspierają moje nowe pasje, decoupage i blog. Wystarczyło raz głośno wspomnieć, że chciałabym mieć wyrzynarkę do drewna, a w pierwszy wolny dzień Małż zaproponował wyjazd do marketu budowlanego po ten iście kobiecy przyrządzik ;). Zamarzyłam sobie bardziej profesjonalną obróbkę zdjęć i właśnie przed chwilą na moim laptopie pojawił się PhotoScape.
Moje Kochanie! Dziękuję Ci bardzo!!!
Efektem mojej zabawy z nowym programem jest ta składanka zdjęć. Uwielbiam taki rustykalny, wiejski styl, drewniane meble, proste formy, rzeczy, które wielu omiotłoby tylko wzrokiem (stare doniczki) dla mnie są kwintesencja piękna.
Moje Kochanie! Dziękuję Ci bardzo!!!
Efektem mojej zabawy z nowym programem jest ta składanka zdjęć. Uwielbiam taki rustykalny, wiejski styl, drewniane meble, proste formy, rzeczy, które wielu omiotłoby tylko wzrokiem (stare doniczki) dla mnie są kwintesencja piękna.
Dlatego jeśli ktoś rozpozna je jako swoje podpiszę je lub usunę.
Tymczasem zostawiam...
Tymczasem zostawiam...
Kiedy moji najblizsi zażucają mi kolejną wędrówkę z meblami po mieszkaniu,kwituję to tak
OdpowiedzUsuń,,każda scenografia oglądan 365 dni w roku może się znudzić,,- to taka autorska prawda życiowa ;)
Pozdrawiam serdecznie w Nowym roku
Ja też zawsze siadam do komputerka i do przeglądania blogów na 10 min....A że trwa to znacznie dłużej,to sama nie wiem dlaczego(hehe)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
No to mamy podobnie:-)Do nieustannych zmian "dekoracji" i przesuwania mebli moja rodzinka zdążyła się już przyzwyczaić.Buszowanie po blogach powoli zmienia sie u mnie w nałóg niestety...i z tym staram się walczyć ,jak na razie mało skutecznie:(Tolerancyjnego podejścia małżonka do zabawek typu wyrzynarka zazdroszczę,mój wprawdzie udostępnia mi swoją ,ale zawsze z politowaniem patrzy :)
OdpowiedzUsuńświetne aranżacje na fotkach,zwłaszcza ta z doniczkami...juz widzę jak pieknie wygladałyby w nich wiosenne hiacynty.
Pozdrawiam.
Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa!W wolnej chwili zapraszam ponownie!A "przypalanki" i u mnie się zdarzały...Ale to chyba taka przypadłość większości blogowiczek!Pozdrawiam ciepło!
OdpowiedzUsuńMireczko dziękuję Ci za odwiedziny i za ciepłe słowa;) Widzę, że gusta mamy bardzo podobne, ja również kocham starocie. Czasem chodzę po targu staroci i nagle z zachwytem mówię "jeeej...", po czym mąż szuka wzrokiem, o co chodzi i kwituje: "co, TOO??" ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko!!
Trzeba przyznać, gust mam specyficzny. Do zachwytów nad odrapanymi gratami, w których widzę "potencjał" mój mąż zdążył się przyzwyczaić. Nie reaguje też na moją dziwną słabość do spacerowania w okolicach śmietników i "wystawek", chociaż staram się nie przesadzać i nie przynosić dzieciom wstydu, więc z kijem w dłoni nie nurkuję ;). Pociesza mnie fakt, że nie jestem jedyna, chociaż podobne do mnie pasjonatki rzeczy "innych" znam póki co tylko wirtualnie. Pozdrawiam je wszystkie :))))
OdpowiedzUsuń