czwartek, 4 lipca 2013

Nie chcę, ale muszę ...

Chciałam napisać więcej... jakoś to wytłumaczyć, stworzyć post w moim stylu ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. Niestety nie potrafię. Powiem więc krótko. 


Kochani! Blog Poukładany Świat zniknie z blogosfery. Bardzo tego nie chcę, ale okoliczności przeróżne mnie do tego zmuszają. Zaczynając moją przygodę z blogiem,  nadałam mu jedyną w moim przekonaniu, pasującą do niego i do mnie nazwę. Nazwę, która wymyśliłam kilka miesięcy wcześniej dla mojej świeżutkiej i dziewiczej firmy. Na początku blog rozwijał się szybciej niż firma, zajmował mój wolny czas i moje myśli. Nie przesadzam, ale żyłam blogiem, dbałam o niego i dopieszczałam. Gdy myślałam "poukładany świat" to jako pierwszy stawał mi przed oczami właśnie ten kolorowy fragmencik internetowego kosmosu. Gdzieś obok funkcjonowała firma-karmicielka o tej samej nazwie. Minęło kilka lat i uświadomiłam sobie, a raczej uświadomiono mi, że Poukładany Świat to nie tylko moja niespieszna pisanina, nie tylko zdjęcia moich decou-poczynań i nie tylko Wy, moje koleżanki, czytelniczki i komentatorki. Uświadomiono mi, że frazę "poukładany świat" wpisują w wyszukiwarkę nie tylko hobbystki, rękodzielniczki, czytelniczki czy filmoholiczki, osoby o podobnym do mojego spojrzeniu na życie, podobnej wrażliwości, ale także osoby poszukujące z rozmaitych powodów danych o mojej firmie, konkurenci z branży, partnerzy handlowi, czy klienci.  Nie przeszkadza mi sam fakt, że szukają. Firma funkcjonuje w sieci, więc informacje o niej są i muszą być dostępne.  Przeszkadza mi jednak świadomość, że przypadkowe i nie zawsze życzliwe mi osoby mają dostęp do moich całkiem prywatnych zwierzeń i do tego, kim jestem poza pracą. A najbardziej przeszkadza mi, że wchodzą w mój świat w ubłoconych buciorach i zostawiają brudne ślady. Ktoś powie, że taka jest cena "bycia" w sieci - blogowania, fejsbukowania czy innego otwierania się (czy obnażania nawet). To prawda, nikt nas nie zmusza, granice intymności określamy sobie sami. Moim błędem było to, że nie przewidziałam pewnych zależności. Z nieusprawiedliwioną w moim wieku naiwnością zakładałam, że świat moich blogowych czytelników i świat całkiem realnych, choć także raczej anonimowych klientów nie będą się przenikać. Jak pensjonarka ufałam, że nie krzywdząc nikogo swoim zachowaniem tu na blogu, czy w pracy, sama nie powinnam obawiać się skrzywdzenia. Życie zagrało mi na nosie dość szybko. Nie ukrywam, że ostatnio, to nie brak czasu czy zmęczenie, ale właśnie strach przed tym KTO przeczyta to, co napiszę powodował, że ogarniał mnie niemal fizyczny, wyczuwalny w każdym mięśniu bezwład. Słyszane ostatnio zbyt często "zaglądałem na pani blog" zamiast radości, jaką powinna blogerowi dawać świadomość bycia  czytanym wprawiała moje serce i ręce w chorobliwe drżenie.

Kochani moi! Piszę ten post do wszystkich dłużej lub krócej, ale zawsze życzliwie podpatrujących mój poukładany zakątek.!  Zastanawiam się od wielu tygodni jak wybrnąć z tego problemu. Nie chcę zostawiać blogowania, bo jest to jednak ważna część mojego życia. Nie chcę zamykać się na kluczyk i udostępniać blog tylko dla zaproszonych użytkowników, bo tym posunięciem odetnę się od wielu nowych, ciekawych znajomości, od ludzi, którzy mogliby tu trafić za jakimś moim tekstem o książce, o filmie, za zdjęciem jakiejś decou-robótki. Nie chcę też zakładać nowego bloga, bo wiem, że nie starczy mi czasu aby zaczynać od nowa zabawę z ustawieniami, zakładkami itp. Wpadłam na pomysł, żeby zmienić nazwę i adres bloga nadpisując ją jakby na starym. Próbowałam na razie na szybko jak to działa i wydaje mi się, że to się może udać, jednak nie bez pewnych "strat w ludziach", bo niestety znikają mi wówczas wszystkie obserwowane blogi. Nie wiem też, bo jeszcze tego nie sprawdziłam jak będzie po takiej zmianie wyglądała "historia", co pokażą wyszukiwarki, gdy wpiszę starą nazwę, czy stare podtytuły. Nie wiem, czy Wy, obserwatorzy będziecie mnie nadal "widzieć" i traficie do mnie. Bo tego byłoby mi żal najbardziej.

Na razie błądzę trochę po omacku i na czuja. Mam nadzieję, że jakimś przypadkowym kliknięciem nie zrobię czegoś nieodwracalnego, niestety moja wiedza na temat bloggera jest marna, w sieci nie znalazłam żadnej konstruktywnej podpowiedzi a pomoc techniczna bloggera jest poza moim zasięgiem chociażby z powodu bariery językowej. Dlatego mam wielką prośbę do Was. Może znacie kogoś, kto miał podobny problem i rozwiązał go, może któraś z Was wie jak to zrobić. Będę wdzięczna za każdą podpowiedź. 

Daję sobie czas do końca lipca, potem mam nadzieję zaglądać do Was już pod nowym nickiem, postaram się Wam przekazać nowy namiar na mnie i mam ogromną nadzieję, że mnie tam będziecie odwiedzać.

Bo bardzo chcę pokazać Wam co nowego wydziergałam, pochwalić się nową półką w kuchni, czy nowym kolorem ścian w sypialni. Chcę Wam opowiedzieć, co ostatnio przeczytałam i na jakim filmie  popłakałam się jak bóbr. Ale chcę to powiedzieć tylko Wam, moim blogowym przyjaciołom. A przed buractwem, prostactwem i chamstwem zamykam drzwi poukładanego na klucz i ogromną kłódkę.

 


51 komentarzy:

  1. Szkoda że ludzie tak z buciorami... ech ...
    Zmiana nazwy bloga to dobre rozwiązanie zostaniesz z nami a jednocześnie będziesz anonimowa w sieci. Odradzam zaczynanie nowego. Mam takie doświadczenie za sobą zmieniłam nazwę bloga i ... zostałam sama, wprawdzie blog był ciągle tym samym ale obserwatorów zbierałam od nowa. Dzięki tej notce my podglądacze bierni i czynni mamy szansę dać Ci znać że chcemy za Tobą podążyć, ja chce poproszę o info na kamino70@gmail.com
    czytam zawszę i jeśli pozwolisz chcę aby tak zostało. Pozdrawiam ciepluchno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa, właśnie dla takich osób jak Ty warto pozostać w blogosferze. Zmiana nazwy bloga nic nie daje, to już wiem na pewno. Szukam nadal. Jeśli odnajdę dla siebie nowe miejsce, na pewno dam Ci znać. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
    2. Napisałam nazwa bloga ale chodziło mi o adres, jak zmienisz adres to będzie jak lifting produktu opakowanie inne a zawartość tak jak zawsze ;) Pozdrawiam ciepluchno :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ściskam i mam nadzieję, że odwiedzisz mnie w nowym miejscu.

      Usuń
  3. Swoja czytelnie, czyli blogi, ktorymi Ty sie interesujesz, mozesz przeniesc na nowy blog. Zobacz, jak to u mnie wyglada. Dajesz sobie nowy tytul nowego bloga, np. Czytelnia Mirki i przenosisz tylko gadzet z ulubionymi, nic wiecej, a na starym blogu zostawiasz link, u mnie to jest Pantera czyta.
    Zmiana tytulu glownego bloga nie ma wplywu na czytelnikow, link do niego pozostaje ten sam, wiec wszyscy, ktorzy Cie maja w swoich czytelniach, nie traca namiarow. Tak zrobila Gohaa, zmieniajac przydlugi tytul na Swiat Gohyy, a moj link w czytelni skierowal mnie do niej bez przeszkod.
    Tak tez zrobil inny bloger, ktorego czytam, a ja trafilam na jego blog po zmianie tytulu, z automatu.
    Chyba wiec jest jakies wyjscie, pomysl nad tym, zanim zupelnie i nieodwracalnie poslesz w niebyt kawal swojego zycia, a nam uczynisz aua swoim zniknieciem.
    Ja tez nie jestem orlem w sprawach komputerowo-blogowych, ale to akurat wiem z doswiadczen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiana tytułu to za mało, najważniejsza jest zmiana "adresu", to powinno wystarczyć by "zniknąć". Nie jestem jeszcze pewna jak to zrobić, ale szukam. Dzięki za sugestie. Buziaki!

      Usuń
  4. Czytam Twój blog, choć ostatnio rzadko piszę komentarze; mam nadzieję, że Cię znajdę, bez dużych problemów, więc do zobaczenia (przeczytania?)!
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam taką nadzieję Ninko. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. no cóz, tak właśnie jest życie.... taka sama nazwa dla bloga i firmu, jesli z założenia nie mają ze sobą nic wspołnego ( bo czasem blog powstaje jako uzupełnienie firmy) to rzeczywiscie otwarcie prywatnosci dla brudnych buciorów... zmieniaj, układaj on nowa i daj nam znac...
    całuski
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek uczy się na swoich błędach (niestety). Na pewno dam Ci znać gdzie jestem. Dziękuję, że chcesz.

      Usuń
  6. Zgadzam się, że taka sama nazwa dla bloga i dla firmy, to było ryzykowne posunięcie. Chociaż nie mam firmy, już dawno przestałam pisać na blogu posty bardziej osobiste, bo nie zawsze życzę sobie, aby każdy z ulicy mógł wejść w moje życie. Mam nadzieję, że operacja się uda i nie znikniesz, Mireczko, stąd całkiem. Tęsknię za Twoimi mądrymi postami, zaglądam i czekam. Daj mi potem znać, proszę, gdzie jesteś. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam, nie przewidziałam i teraz mam za swoje. Mam jednak nadzieję, że uda mi się zachować to co było i schować przed intruzami to, co będzie. Dzięki hanutko, że jesteś. To zrozumiałe, że dam Ci znać gdy odnajdę bezpieczniejsze miejsce dla swoich postów. Ściskam!

      Usuń
  7. Miro, mam nadzieję, że się uda. I rozumiem, że życie realne chcesz oddzielić od tego wirtualnego, blogowego - ja też tak robię.
    Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wsparcie. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  8. Miruś kochana, serce mi zamarło... widzisz ja wciąż, mimo upływu lat i siniaków na plecach, wciąż jak pensjonarka...
    ten świat nie przestanie nigdy mnie zadziwiać...
    Kochana rozumiem, że chcesz zmienić nie tytuł bloga, bo to nie jest żadnym problemem, lecz nazwę w adresie strony i jednocześnie nazwę bloga? Nigdy tego nie robiłam, choć znam jedną osobę, które zmieniła adres swojej strony internetowej. Wysłała do wszystkich swoich czytaczy mail z nowym linkiem do strony. Jednak blog nie zniknął, przeniósł się. Nie wiem czy dobrze wytłumaczę, bo jak pisałam sama tego nie robiłam. Bloga można wyeksporotwać. Wchodzisz w USTAWIENIA /na końcu listy/ wybierasz INNE i tam jest opcja EKSPORTUJ BLOGA. Klikasz i zapisujesz go sobie na dysku. To na 100%. Co dalej tu już są schody, bo tylko podejrzewam, że w nowym miejscu w sieci importujesz go w taki sam sposób za pomocą: IMPORTUJ BLOGA. Jednak może Mireczko, wypróbuj to zanim tu coś zmienisz?
    Ściskam czule i proszę, pamiętaj o mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję tego sposobu i mam nadzieję, że gdy się nie uda, to będzie można to cofnąć. Niestety przy mojej (nie)-wiedzy mogę tylko ściskać kciuki, żeby niczego nie spierniczyć ;). Oj, przydałaby się chociaż odrobina wiedzy informatycznej... Dzięki za pomoc. Nawet jeśli coś nakićkam, to i tak Ci się w jakiś sposób przypomnę. Ściskam.

      Usuń
  9. Uff, przeczytałam początek i zmroziło mnie, choć dziś 28 stopni. Jednak potem doczytałam resztę i przyznaję Ci rację. Sama nigdy nie chciałam ujawniać się w pełni na blogu, jakoś nie potrafiłam, choć oczywiście między wierszami da sie sporo wyczytać. Rozumiem więc Twoją decyzję i popieram. Jak wielu innym podczytywaczkom, byłoby mi bardzo przykro, gdybyś całkiem zniknęła z blogowego świata. Skoro jednak zamierzasz tylko zmienić adres - czy co tam w końcu się uda zrobić - też się nie znam zbytnio na tym - to trzymam kciuki, licząc, że jak już się wszystko poukłada, to będziesz częściej - bo już bez obaw - pisać! A jakby co, to daj na maila znać, gdzie Cię szukać:))) Pozdrawiam i życzę powodzenia w zmaganiach z bloggerem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chce się rzec - stara a głupia... no cóż, za naiwność i brak przezorności się płaci niestety. Ufam jednak, że mi się uda i oczywiście dam znać, gdzie jestem. Dziękuję, że tego chcesz. Ściskam mocno.
      P.S. A może czas pomyśleć o kolejnym spotkaniu?

      Usuń
    2. Po prostu nie zawsze się udaje "mierzenie innych swoją miarą", o czym też się przekonałam niedawo, choć w zupełnie innym kontekście. A spotkanie? Oczywiście, że tak!!!

      Usuń
  10. I to są realia dzisiejszego świata...
    Proponuję Ci zalożyć nowego bloga i napisać na prywatne poczty tym blogerkom na których Ci zależy wiadomość z adresem nowego bloga.
    Miro zamykaj jedne drzwi i otwieraj kolejne, nie poddawaj się i walcz o swoje. Bo w życiu tak już jest, ze coś sie kończy a coś zaczyna...
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie będzie innego wyjścia, to rzeczywiście będę musiała założyć nowy blog, ale to jednak ostateczność. Szkoda mi jest zostawiać to, co przez ponad trzy lata stworzyłam. Dziękuję za wsparcie i pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  11. Jestem z Tobą nie poddawaj się, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miruś, cokolwiek postanowisz będzie ok:) Nie miałam pojęcia, że jakieś nieprzyjemności Cię spotkały, pamiętaj żeby się nie przejmować za bardzo.... no dobrze, przynajmniej staraj się nie przejmować; choć wiem że to trudne. Nie mam pojęcia, czy zmiana nazwy bloga pomoże, nie wiem, czy po prostu nie będzie przekierowywać szukających poukładanego świata na nowy blog, może lepiej faktycznie zrobić blog niepubliczny i tylko za zaproszeniem.... chociaż rozumiem, że nie chcesz pozbawiać możliwości poznania Cię osób które jeszcze tej przyjemności nie miały. A może całkiem nowy blog jednak? Zgłaszam się na ochotnika na odwalenie czarnej roboty za Ciebie:) Tak czy siak, napisz maila jak chcesz pogadać... Buziaki wielgaśne i głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama zmiana nazwy nic nie daje, muszę zmienić całą ścieżkę dostępu. Liczę się z tym, że coś tam zgubię po drodze, ale odzyskanie spokoju i poczucia bezpieczeństwa jest tego warte. W moim pisaniu nie o cyfrę na liczniku obserwatorów chodzi, statystyki i pozycje w rankingach mnie nie obchodzą. Najważniejsze, by nie stracić Was i Waszych komentarzy. Dzięki Słonko za wszystko. Ściskam moooooooooooooocno!

      Usuń
  13. Moja droga:)
    a nie możesz po prostu zlekceważyć tych wrednych ?:)pomyśl sobie ,że jak będą chcieli to i tak Cię znajdą w sieci:)po przeczytaniu tego co napisałaś weszłam w google i odszukałam swoją starą nazwę bloga (bo też zmieniałam tytuł)i się zdziwiłam:)mało tego że doskonale funkcjonuje stara nazwa to jeszcze się okazało ,że ktoś analizuje mój blog i nawet podał cenę ile jest wart:)))))))))zadał sobie trud oszacowania na którym miejscu jest w blogach itp:)szok zdeczka przeżyłam,ale:)jeśli chcesz zostać w blogowym świecie to dobrze się zastanów czy warto zmieniać swoje życie dla czyichś widzimisię:))kołki były są i będą:)myślisz ,że w nowym miejscu nie trafisz na takich?:))pozdrawiam cieplutko i życzę sobie żebyś została na starych śmieciach:))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem zlekceważyć i ignorować tych w "buciorach", zawsze będę ich mieć gdzieś z tyłu głowy. A gdy tak będzie to moje blogowanie nie będzie w pełni moje, bo będę się wciąż ograniczać i cenzurować. Oczywiście nie mam żadnej pewności, że w nowym miejscu będzie bezpieczniej, ale nie popadam w paranoję. Chcę tylko odciąć mnie prywatną od tej firmowej. Tak będzie lepiej dla obu "poukładanych światów".

      Usuń
  14. A jeszcze przepraszam najważniejsze-UWAŻAM ,ŻE NIE MASZ SIĘ CZEGO WSTYDZIĆ-robisz piękne rzeczy,podpowiadasz co warto poczytać:)))naprawdę :))bądź sobą:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki, dzięki. Właśnie po to, by móc być sobą muszę siebie troszkę schować. Ściskam mocno!

      Usuń
  15. Mirenko!
    Jestes ze mna od poczatku moich "poczynan w blogosferze" - jestes jedna z najwierniejszych Czytelniczek i Komentatorek, tym bardziej wiec przykro mi z powodu ..tak! ZWYKLEJ KOLTUNERII ze strony ograniczonych wlasnym nosem i ciemnogrodem - ludzi (?)
    Doskonale, podkreslam: doskonale Cie rozumiem i...WIEM co czujesz...Witamy w klubie. Wybacz sarkazm ale...podobne zachowania ze strony tzw."polonii w Niemczech" nie sa mi obce. Odkad "pare" Osob dowiedzialo sie o moim blogu, nie raz nie piec nawet dano mi odczuc, ze jakas...czarna owca jestem. Nie pisalam o tym na blogu, poniewaz wiem, ze przez "TE" Osoby jest regularnie odwiedzany. W ten sposob dalabym Im satysfakcje i powod do niewytlumaczonej radosci, ze Ich "dzialania" odnosza pozytywny - w Ich mniemaniu - skutek. Skutek polegajacy na tym, ze skoro "ruszam" problem - znaczy: zabolalo.
    Mireczko! Prosze o namiary - chetnie odwiedze:))) Chcialamy zrobic to samo ale...no wlasnie: znow: witamy w klubie -mam ten sam problem ze zglebieniem tajnikow bloggera :((
    Usciski sle i...badz ponad prostakami, ktorzy - zanim Cie odwiedza, niech wyszoruja porzadnie swoje buciory i niech nie zapominaja, ze tylko prostota jest cnota - bo prostactwo to juz inna para...ubloconych ...buciorow (?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgoś! Czytałam Twój ostatni post, więc wiem, że i Tobie nie są obce takie problemy. Brudne buciory, brak podstawowych zasad kultury i niestety nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, to cechy owych "gości", którzy potrafią człowieka zniechęcić skutecznie do blogowania. Nie damy się jednak, każda na swój sposób i myślę, że pozostaniemy gdzieś tutaj na przekór TYM OSOBOM. Buziaki kochana!

      Usuń
  16. Ja też często się dziwię pewnym zachowaniom ludzi. Człowiek patrzy na świat ze swojej perspektywy. Wydaje się, że nie robi nikomu krzywdy, więc dlaczego ktoś mógły chcieć mnie zniszczyć, wylać gar pomyi itp. A niestety tak się właśnie dzieje. Ludzie są okrutni i ja rozumiem, że chcesz się od tego odciąć i rozdzielić pewne sfery swojego życia. Niestety technicznie jestem noga z bloggera, więc nie umiem pomóc. Ale trzymam kciuki, że się uda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kciuki pomagają :))) Jestem już blisko, choć pewnie technika jeszcze mnie zaskoczy. Trzymaj się Aguś!

      Usuń
  17. mam nadzieję,że się nie zgubimy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli zie zgubisz, to już ja się postaram, żeby Cię Olu naprowadzić :)))

      Usuń
  18. Cześć
    Ja zmieniałam nazwę bloga. I nic mi nie znikło.
    "Obserwowane" przypisane są do Twojego konta na bloggerze, więc nie tracisz. Możesz mieć kilka blogów.
    Natomiast obserwatorzy Twojego obecnego bloga wciąż będą widzieć stary blog (stary adres), a Twój nowy blog (adres) będą musieli dodać do obserwowanych.
    Ja o nowym adresie poinformowałam na starym blogu, ale ta informacja nie wchodzi w grę. JA bym napisała maila do obserwatorów - 350 maili to jest ogromna praca w dodawanie adresów - powoli da się zrobić.
    Powodzenia
    PS. Adres i nazwę zmieniasz po prostu w ustawieniach - bezboleśnie i szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Jerzy_nko za sugestie, jednak przy próbie zmiany adresu bloga na nowy niestety utraciłam Obserwowanych. Obserwujący pozostali, ale nie jestem pewna, czy jeśli ja ich widzę, to oni mnie też. Na razie wciąż testuję różne możliwości. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  19. W moich zakładkach "Poukładany Świat" jest prawie na samym początku... Bardzo nie chciałabym tracić z Nim kontaktu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Niekafko, na pewno nie stracisz :)))

      Usuń
  20. Zakładka- USTAWIENIA- Publikowanie- ADRES BLOGA- Edytuj (wpisz nową nazwę przed KROPKA blogspot.pl) nie ma opcji, żebyś coś straciła z dotychczasowych zasobów, zmieni się tylko nazwa bloga. Pozdrawiam:)Nigdzie nie odchodź, Mireczko!!Nikt nie ma prawa zabierać Ci tej odrobiny radości z blogowania, nie daj się!

    OdpowiedzUsuń
  21. Mirko,ostatnio jestem tylko przelotem w blogosferze,zawsze jednak sprawdzam czy nie pozostawiłaś jakiejś notatki.Cokolwiek zrobisz,proszę zostaw uchyloną furtkę dla mnie,buziaki
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziku Kochana! Dla Osób takich jak Ty szukam wyjścia z tej sytuacji, bo przecież mogłabym rzucić to wszystko w cholerę... Dla Ciebie nie będzie furtki, dla Ciebie będą szeroko otwarte wrota. Ściskam mocno.
      P.S. Zatrzymaj się czasem w tym prze-locie i rzuć nam jakieś nowe obrazki z Twojego kolorowego świata. Nawet nie wiesz jaką energię nimi rozdajesz.

      Usuń
  22. Miruś, kochanie ty moje :(:(:( ja wszystko rozumiem, bo sama od pewnego czasu jestem i pisuję rzadziej. Choć tych dobrych osób jest więcej, to jednak zło jest bardziej dotkliwe i tez się jakoś tak wyłączyłam. Nie oznacza to oczywiście, ze nie wpadam, ze nie zaglądam, czasami klikam :) Chciałabym bardzo gościć u Ciebie nadal, ale uszanuję każde Twoje postanowienie, w końcu mamy maile :)
    A teraz buziaki i spokojności życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie przejmowałabym się na Twoim miejscu, a ograniczyła sobie pewne rzeczy, ustaliła zasasy i żyła, blogując, czerpiąc radość i siłę z serc tych życzliwych...
    Powodzenie nie mniej jednak życzę. POzdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie mozesz nam tego zrobic!Nie przezyje tego!Choc ostatnio nie mam czasu na blogowanie,odwiedzajac ulubione blogi mam wrazenie,ze odwiedzam osoby bardzo mi bliskie.Mam nadzieje,ze nadal tak pozostanie:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Widzę Cię :)
    Opublikuj posta, zobaczymy czy wyskoczy mi w ulubionych (blogach) do góry (mam sortowanie wg daty ostatniego postu). Jak mi nie wyskoczy, tzn że muszę dodać go pod nową nazwą do ulubionych (blogów).

    PS ja nie korzystam z "obserwowanych" (osób), nie każda obserwowana (osoba) jest na mojej liście ulubionych (blogów).
    Te dwie funkcje blogera działają niezależnie, aczkolwiek do ulubionych (blogów) można automatycznie dodać (osoby) obserwowane. Do ulubionych (blogów) dodaje się sam adres bloga i nie jest to równoznaczne z dodaniem go do obserwowanych (osób). Dlatego też znikłaś z moich ulubionych blogów (oparte na adresach blogów), ale nie znikłaś z obserwowanych (oparte na loginie osoby).
    Wyjaśniam dalej: kiedy klikasz na jakąś osobę! z pośród obserwatorów Twojego bloga, to wyskakuje jej profil, a w min jest jego lista własnych blogów. A jeśli klikasz na blog na liście ulubionych (blogów), wyskakuje jedynie ten blog.)

    Być może to wszystko wiesz, ale na wszelki wypadek piszę, żeby ułatwić. Choć może to brzmieć potwornie skomplikowanie)

    OdpowiedzUsuń
  26. no właśnie gdzieś mi się zawieruszyłaś....ale już cie znalazłam:)))..trochę cie rozumiem....u mnie wśród znajomych mało kto wie ,ze mam bloga...taka ta nasza krajowa rzeczywistość...ale tuszę ,ze zostaniesz..na dłużej:))

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzięki Qrko, jasne, że zostanę. W końcu po to były te bezskuteczne, jak się okazało próby, aby pozostać z Wami.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie wyróżnieniem...