Nieustannie "bawię się" blogiem a tak naprawdę w pocie czoła i z wysuniętym z przejęcia językiem wgryzam się w zawiłości techniczne blogowania. Oczywiście na razie idzie mi jak po grudzie. Ot, choćby licznik odwiedzin. Wszyscy mają go na pasku bocznym, poza częścią przeznaczona na posty a ja... ja nawet takiego paska nie mam. Dlatego, póki nie umiem inaczej, wkleję go w tym poście. Jak mnie coś (lub ktoś, na co liczę) oświeci przeniosę go na właściwe miejsce.
Uff! Udało się :))). Przynajmniej to jedno dzisiaj. Niestety, jeszcze przed świętami mój program do obróbki zdjęć zbuntował się i otwiera mi tylko trzy, zupełnie nieprzydatne funkcje edycji. Dopóki mój prywatny komputerowiec nie znajdzie czasu na pogrzebanie we wnętrznościach laptopa jestem skazana tylko na te zdjęcia, które zmniejszyłam lub przycięłam wcześniej. Mówi się trudno. Oby tylko takie problemy dotykały mnie w nadchodzącym roku. :)