czwartek, 12 października 2017

kocham Pana Panie Arturze !

Ja wiem, że się teraz obnażam maksymalnie wszem i wobec największą intymność wyznając, ale co tam. Już wczoraj miałam to zrobić, bo ten piorun wczoraj we mnie strzelił, ale akurat internet domowy w nosie miał moją euforię i postanowił się wieszać do nocy. No ale przecież, co się odwlecze ... i takie tam.

Artura Rojka lubię, cenię i podziwiam od dawna. 
Za niesamowite połączenie  wrażliwości, niemal kobiecej i siły wewnętrznej. Bo choć to mężczyzna, postury drobnej, kruchy wręcz,  z głosem delikatnym jak głos elfa, to jednak widać, że w środku jest moc. Jest moc!
Za teksty tak mądre a niewydumane, takie co to maksimum treści przez minimum słów niosą. Kilka zdań ledwie a zbudowana cała historia...
Za skromność ...

Wyobraźcie sobie niemal pustą drogę. Po lewej stronie las, po prawej dzika łąka. Nie widać już zbyt wiele, bo zmierzch gasi detale pozwalając obudzić się nastrojom. Za mną nic, przede mną nic, tylko ja zamknięta w przestrzeni auta jak w szklanej bombce. I nagle z radia zaczyna płynąć ta melodia. I tak pasuje do tego miejsca i czasu, że ja mam gęsią skórkę na całym ciele.
I chcę, żeby ta chwila, ta przestrzeń, te dźwięki trwały jak najdłużej ...

Kocham Pana Panie Arturze za te ciarki w środowy wieczór!






11 komentarzy:

  1. Miro kochana...dziękuję..jakie to piękne:)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda??? Niezwykłe! Tak się cieszę, że i Tobie się podoba. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, jakże inne od tego, co znam :-) Odmalowałaś ten obraz tak wyraźnie, kilkoma kreskami, a jakże trafnie.Widzę ten krajobraz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tu nie ma co zdobić słowami. Tu magia działa się na poziomie podstawowym. Dźwięk i światło, a raczej dźwięk i ciemność. Wszystko inne to zbędne pozłotko...

      Usuń
  4. Ja mam, dzięki Tobie (bo pokazałaś to nagranie), ciarki w piątkowy poranek:) To zupełnie nieprawdopodobne, żeby coś, co znałam z wykonań (zwykle) w stylu meksykańskich mariachi, wręcz zahaczających o kicz, mogło zostać zaśpiewane tak subtelnie i z takim wyczuciem. Chapeau bas, panie Arturze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Każdy gdzieś tam pewnie słyszał "kukuruku" w jakimś latynoskim wykonaniu, jakieś Hulioiglesiasy i inne maczosy. I co? No fajne,radia nie wyłączę jak leci, ale też jak mija to nie żal. A tu!? człowiek chciał, żeby trwało i trwało i żeby tak jechać ta droga koło lasu i jechać i żeby ten elf nie cichł...

      Usuń
  5. Jakie tam "obnażam", nie ma nic złego w mówieniu o miłości :) Zwłaszcza jak za nią stoją, tak potężne argumenty - głos pana Artura i jego charyzma w tym wykonaniu...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Wiedziałam, że w Was znajdę wsparcie. Całe szczęście blogowy świat rządzi się swoimi regułami i tu się nie wstydzimy mówić o kimś (o czymś) dobrze. I miłość wyznawać.
      Ściskam!

      Usuń
  6. ile trzeba sie nagimnastykowac ,zeby zrobic rzekomy CUD niemalze z tego wykonania(przez panie).Podziwiam za kreatywnosc, bo wykonanie nudne jak przyslowiowe ciągnące się flaki z olejem i zupelnie niemelodyjne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze ten gościu z mikrofonem tak siedzi i siedzi ... no masakra jakaś!
      Różne są gusta, wrażliwość i kultura. Każdy ma prawo do swojego zdania. Ja lubię "flaki z olejem" i mam ciarki gdy słyszę to wykonanie i mam na swoim własnym blogu ochotę powiedzieć o tym innym. Nikogo nie zmuszam do dzielenia ze mną tego zachwytu. Lubię i chętnie tutaj widzę ludzi, którzy mają odmienne zdanie. Chętnie poczytałabym o Twoich zachwytach anonimowy gościu. Podejrzewam jednak, że nawet tej odpowiedzi nie przeczytasz, bo trafiłeś (trafiłaś) tu przypadkiem.
      Czy w realnej rzeczywistości biegasz po domach i patrzysz, gdzie by tu narobić na wycieraczkę? Nie? To po blogach też tak nie chodź. Tu jest moje miejsce i mój blog. Umeblowany po mojemu, z moim własnym bałaganem. Wszedłeś tu jak do mojego domu, skoro więc jesteś, to uszanuj, proszę gospodarza i innych jego gości. Nie pluj do filiżanek, nie krytykuj koloru zasłon i nie zmieniaj stacji w radiu, bo to niegrzeczne.

      Usuń
  7. Usłyszałam dziś w radiu to wykonanie i też mnie zachwyciło. Ma taki niesamowity klimat, tak otula, przytula i dociera w głąb... Przepiękna aranżacja, taka delikatna. Pana Artura nie kocham, bo kocham Stinga, ale to są moje klimaty.
    Co do innych artystycznych zachwytów - widziałaś może "Twojego Vincenta"? Jeśli nie, to gorąco polecam (z napisami!).
    Czy będziemy mogły spotkać się 11 listopada przed południem? Bardzo na to czekam:)))
    Ściskam i przesyłam buziaki:*

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie wyróżnieniem...