wtorek, 6 stycznia 2015

Mikołaj zawrócił ...

Trzej królowie przemierzają właśnie świat a ja zamierzam pochwalić się wizytą gościa podobnego im posturą, charyzmą i brodą. Ten gość, to święty Mikołąj, który zaskoczył mnie zupełnie, gdy wczoraj pojawił się w drzwiach mojego biura. Oczywiście nie pojawił się we własnej postaci. Niestety. Przyoblekł się na tę okoliczność w granatowy uniform listonosza i zamiast saniami zaprzęgniętymi w renifery, co miałoby wreszcie sens, bo śniegu mamy pod dostatkiem, przyjechał na rowerze. Bo nasza Pani listonoszka przez okrągłe dwanaście miesięcy, bez względu na pogodę w powietrzu i stan nawierzchni śmiga na dwóch kółkach. No więc wczoraj Pani Listonoszka, jak niemal codziennie przywiozła plik korespondencji, wyegzekwowała stosowne podpisy i potwierdzenia i umknęła a ja tę stertę potraktowałam z należną jej atencją, czyli ... odłożyłam na potem. Bo czegóż się mogłam spodziewać? Faktur, rachunków, pism urzędowych, standardowego zestawu firmowej "makulatury", tyleż niezbędnej co emocjonalnie obojętnej. Jakież było moje zaskoczenie, gdy zabrawszy się wreszcie za jej przeglądanie zobaczyłam kopertę ze znajomym, bynajmniej nie służbowo, nazwiskiem. Jak niecierpliwie otwierałam kopertę, to tylko moje współpracownice z pokoju wiedzą. I jak się ucieszyłam (hamując się jednakoż, bo przecież w pracy byłam) gdym zobaczyła co z tej koperty wypadło.


 Kilka postów temu przyznałam się do zachwytu tą piosenką. Napisałam kilka słów o jej autorze i wykonawcy, bo wiele miłych wspomnień mi się nasunęło. A wczoraj trzymałam w ręku płytę, mało tego, płyta miała autograf :)))))
 

Małgosiu! Już wiesz jak bardzo uszczęśliwiłaś mnie tą niespodzianką. Nie po raz pierwszy obdarowałaś mnie bez okazji, tylko dlatego, że jesteś wrażliwa, czujna i bezinteresownie hojna. Wiem, jak bardzo jesteś ostatnio zajęta, jak pochłania Cię życie zawodowe, jak mało masz czasu dla siebie, bloga i nas. A jednak znalazłaś ... i czas i chęci. Dziękuję. I bardzo ciepło pozdrawiam.
 

Z płyty tej radio udostępnia dość regularnie piosenkę tytułową, której (lubię myśleć, że również przy moim skromnym udziale) udało się zawędrować dość wysoko na trójkowej Liście Przebojów. Słyszałam też "Piasku ziarenka", mam nadzieję, że i pozostałe piosenki przynajmniej w Trójce częściej zagoszczą. Bo zasługują na to zwłaszcza dlatego, że są cudownie "po polsku" . Sami przeczytajcie - mój absolutny faworyt to "Serce na patyku"...

" właściwie nie potrzeba słów
cukrowe serce na patyku
dasz jej i
jak zje - wiadomo o co chodzi

jak nie - za rok spróbujesz znów
też nie obiecam ci wyników
przykro mi
jeszcze się taki nie urodził

co by połapał się czego ona chce
czy dla niej "nie" to "tak", skoro "tak" to "nie"
bo czasem patrzy jakby chciała cię
a czasem wszystko zje i tylko śmieje się

albo inaczej - nie zje i płacze

aż zdarzy się pewnego dnia
gdy już ją zmęczy ta zabawa
poczujesz że ją masz
chociaż nie powie ani słowa

może po prostu już tak ma
że musi trochę poudawać
żebyś przez cały czas
próbował, próbował

jakoś połapać się czego ona chce

czy dla niej "nie" to "tak", skoro "tak" to "nie"
bo czasem patrzy jakby chciała cię
a czasem wszystko zje i tylko śmieje się"


Kilka zdań i już jest opowieść. Ani jednej zbędnej linijki. Bez rozgadania a z sensem. Bez ozdóbek, udziwnień i "odwracaczy uwagi". Umiejętność, której niestety nie posiadam. Dlatego podziwiam tych, którzy potrafią. I słucham ich z upodobaniem. I zazdroszczę (pozytywnie) i uczę się.

8 komentarzy:

  1. Tylko pozazdroscic takiego Mikolaja, cudny prezent, muzyka miodzio:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gość z mojego miasta ;-) Lubie go słuchać od zawsze.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Mikołaj trafił w punkt:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawa dla takiego fantastycznego Mikołaja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też lubię Bukartyka taki on jakiś swojski, zwykły, pospolity a jednak wcale nie pospolity. Słyszałam z nim wywiad i podobno jego babcia mówi o jego piosenkach, że są dziwne i że on dziwnie śpiewa. I ja się z tym zgodzę takie dziwne a jednocześnie zwykłe te teksty i śpiewanie. I jeszcze jedno najważniejsze dla takiego dinozaura jak ja. on jest jedyny w swoim rodzaju i rozpoznawalny nie zlewa się z resztą. Super prezent a taki Mikołaj to nawet w święto niepodległości jest mile widziany. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ piękna niespodzianka, ciepło się robi, gdy się czyta Twój post Mireczko. Oby cały rok był pełen takich "mikołajów" :-))

    OdpowiedzUsuń
  7. ciesze sie Twoja radoscia <3 i zycze wiecej takich milych niespodzianek, buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam :))

    Niestety cos kliknęłam, cos nacisnęłam i utraciłam możliwość publikowania postów na swoim blogu. Już to przebolałam ale szkoda mi troszkę więc założyłam nowy. Jeżeli chcesz - zagadnij do mnie proszę.

    Pozdrawiam serdecznie. Dorota
    http://sielskachata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie wyróżnieniem...