piątek, 4 marca 2011

Z dziennka raczkującej bizneswoman (1)...


Piątek
5:50
Nie mogę spać. Przewracam się w łóżku w męczącym pół-śnie, nerwy... nawet we śnie siedziałam przed laptopem i wysyłałam listy do klientów. Do ósmej muszę zrobić siedemdziesiąt przelewów. Tyle jeszcze nigdy nie było. Wyliczam sobie szybko ile mam czasu na jeden przelew - półtorej minuty... dam radę. Konto, nazwisko, kwota, zatwierdź...hasło, następny, konto, nazwisko, kwota, zatwierdź, hasło ... następny. Śmigam jak burza. Mam nawet kawę. Nie da się pracować bez kawy stojącej obok. Nawet nie muszę jej pić, ma po prostu być na biurku. Nawyk wypracowany przez naście lat siedzenia za innym biurkiem. Konto, nazwisko, kwota, hasło... piętnaście...dojdę do tej okrągłej kwoty i obudzę dzieci... konto, nazwisko...
6:30
Dzieci zwlekają się powoli i schodzą na dół. Dziś Synio idzie po bułki i gazetę. Młoda chce płatki. Śmigam w podskokach do kuchni (zamiast gimnastyki, zawsze to trochę ruchu). Talerz, mleko, mikrofalówka...sama sobie wyjmiesz? Wracam na stanowisko. jak dobrze, że biuro zainstalowaliśmy na stole w salonie. Wszędzie blisko. Prawdziwe centrum dowodzenia zza klapy laptopa. Konto, nazwisko, kwota... już pół strony... zdążę . Synio przynosi bułki. Kolejny bieg przez salon. Śmig, śmig, już pięknie rozłożone połóweczki czekają na posmarowanie.... Konto, nazwisko, kwota...Kochanie, zjesz sadzone? To Małż. Już się umył, szykuje śniadanko. Zjem! jak do siódmej zrobię więcej niż połowę, to zjem.
Cholera, komputer wisi... ni myszką ni klawiszem... spokojnie i tak mam dobry czas... śmig, śmig bułki posmarowane, serek, papier, folia, do teczki... grunt to dobra organizacja i wykorzystanie każdej minuty.
7:00
Odwiesił się wreszcie... niech nie pęka to i ja dam radę... jeszcze trzydzieści. Jest dobrze! Konto, nazwisko, kwota, hasło ... Konto, nazwisko... Kochanie jajka gotowe!!! Już, jeszcze tylko ten przelew. Albo dwa... do końca kartki... Kochanie stygnie, zdążysz , chodź zjedz... jeszcze jeden... konto, nazwisko, kwota ... Bo Ci wyłączę ten komputer!!!! I kto to mówi? Facet, na którego przez dwadzieścia ostatnich lat nieustannie czekałam, bo telefon, bo klient, bo trzeba... Zamieniliśmy się rolami. To ja wracam od drzwi, bo klient chce coś sprawdzić, to ja jem zimne, bo trzeba coś skończyć... zabawne ... ciekawe, czy on też to wspomina... Konto, nazwisko.... no dobrze idę!. Nie, nie siadam, zjem na stojąco. Raz, dwa sadzone znika w trzech kęsach wracam... kwota, hasło...
7:30
Ostatnia piątka... Mamuś! Odprowadzisz mnie do szkoły. Kurcze...zęby umyłam i wciągnęłam na siebie dyżurne dżinsy, ale na makijaż już nie było czasu, włosy... umiem zrobić kucyk bez użycia szczotki i lustra. Dobrze, pójdę z Tobą, ale tylko do zakrętu...uniknę pogaduszek z innymi mamami pod szkołą, to może zdążę wziąć prysznic zanim zadzwoni pierwszy klient. Jeszcze cztery ... ubieraj buty... trzy ... konto, nazwisko, kwota, hasło ... dwa... Mamo!! Spóźnię się! ... Już kochanie, już ostatni... Konto, nazwisko, kwota, hasło.... Poszło. I my idziemy... nawet troszkę dalej niż do zakrętu. Buziak...miłego dnia...
8:00
Wracam do domu... znaczy do pracy!!!! Z kieszeni kurtki dochodzi znajoma melodia... to przekierowanie z firmowego... dzień dobry, w czym mogę pomóc? ... tak już sprawdzam w systemie ... klik, klik, ... dziękuję, do widzenia... kolejny telefon... sprawdzam pocztę.... zlecenia, oferty... Zaczyna się dzień!


Zdjęcie jest stąd. Nawet godzina się zgadza :)))

27 komentarzy:

  1. oooooooo! zadziwiasz ciągle!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Padła bym i nie wstała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mira jedziesz na dopalaczach , nie ma szans :PPP
    Buziole Szalona Kobieto :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Narobiłabym błędów w takim tempie i tyle :)))
    Czy Ty masz tak codziennie od 6 rano?
    Ja jestem z tych, co wolą pracować do rana, a potem spać. Niestety, szkoła ma ten feler, że tam muszę być na dzwonek najczęściej właśnie na rano :((( , a o kawie (czyli herbacie) nawet nie marzę. Kto by mi ją przez korytarz do klasy doniósł w plątaninie nóg, plecaków i latających piórników (taka rozrywka małolatów). Jednak to,że raczej nie mam czasu usiąść na lekcji, jest nawet zaletą, bo odsiaduję swoje nad papierkami po pracy :) Mimo wszystko lubię szkolny zamęt bardziej, niż wszelkie "siedzące" czynności.
    Ach, gdybym miała takie tempo sprawdzania klasówek, jak Ty w swoich biznesowych porannych czynnościach ...
    Pozdrawiam serdecznie Panią bizneswomen :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Łomatko!!!Kobieto przystopuj!! Wykończysz się.
    Podziwiam, nawet ja takiego tempa nie mam z rana a myślałam,że mam niezłe...
    Pozdrowionka!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaimponowołaś mi ogromnie .Aż wstyd się przyznać jak mi czas przez palce przepływa....zwłaszcza w godzinach porannych.
    Buziaczek

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie inspirujesz! A ja się z jednym tłumaczeniem wyrobić nie mogę:) Dobrze wiedzieć, że takie rzeczy da się zrobić :)A można wiedzieć jakiej branży się tak poświęcasz? I jak to robisz, że jesteś taka zorganizowana? Może udzielisz jakiś porad dla chaotycznych ludzi? :)Pytam, bo sama myślę o założeniu swojej firmy za jakiś czas i zastanawiam sobie jak sobie poradzę...
    Trzymam kciuki i byle tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Treść - super, bez dwóch zdań! Masz, kobieto, siłę i energię, jakich wielu z nas brakuje.
    Ale forma, w jakiej ujęłaś poranek - rewelacja! Uwielbiam takie formy. I czekam na więcej podobnych w stylu wpisów.
    Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. podziwiam i szanuję, nie zazdroszę, na pewno bym nie dała rady:o

    OdpowiedzUsuń
  10. no to witaj w zwariowanym świecie.. nie daj się tylko zniewolić do końca.. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mira to chyba powód do radości i dumy skoro piszesz że z dziennika RACZKUJĄCEJ bizneswoman :-)
    Znaczy się interes się kręci i o to chodzi ! Gratulacje Kochana :-))

    OdpowiedzUsuń
  12. Mira pracowalam ponad 5 lAT w banku, mogę ci porobic taka góre przelewów, moge, moge. Uwielbiam robic przelewy. Tak bym sie poczuła, jakbym znów cos waznego robiła. To co moge moge, bede cicho, no tu juz przesadziłam, ale do 17 bede cicho.
    ps. ja poprosze czekolade na biurko i jade

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyno Ty to masz zdrowie;-).Tyle przelewów zrobić i jeszcze w takim krótkim czasie.Zaimponowałaś mi. Ja odkąd mam możliwość to też internetowo przelewy robię ale nie w takim tempie;-)Podziwiam i życzę miłego weekendu i duzo odpoczynku
    Całuski

    OdpowiedzUsuń
  14. OOOOOLQO - sama siebie zadziwiam najbardziej i Małża, ten to dopiero się dziwi ;)

    AgaB - nie padłam, ufff!

    Artambrozja - też tak czasem myślę :)) ale jeśli nawet to są to same naturalne dopalacze...endorfinki jakieś cy cóś ;))

    lewkonio - tak mam na szczęście tylko w piątki. W pozostałe dni jest spokojniej. A co do kawy na szkolnym korytarzu - w naszej podstawówce furorę robią termiczne kubki. Zamykane od góry idealne na slalom wśród "piskorzy"

    aagaa - same nie wiemy jaka siła w nas tkwi :))

    madziko - i mnie przepływa, wszak ludźmi jesteśmy nie robotami

    Mery z lasu - no bo ja przecież "poukładana" jestem. Grunt to dobra organizacja czasu i wyeliminowanie zbędnych czynności. Kiedyś napiszę jak wygląda mój dzień. Praca w domu to póki co układ idealny dla kogoś takiego jak ja.

    Magdo - dziękuje i pozdrawiam cieplutko.

    Klarko - długo się broniłam, bo ja z tych, co zmian nie lubią, Małż jeden wie jak długo. A teraz oboje się dziwimy tej metamorfozie.

    Tabu - nie zagubić siebie w tym pędzie, znaleźć czas na oddech, na pasje. Mam nadzieję, że zachowam proporcje.

    Cyryllo - rozkręca się pomalutku. Buziaki zza rzeczki.

    Haneczko - pakuj się i wpadaj, w każdy piątek o świcie czekam z kawą i przelewami. Co ja Ci będę żałować powrotu do przeszłości :))) A... i czekolada też się znajdzie, nawet z orzechami .

    OdpowiedzUsuń
  15. Danusiu - klient nasz pan, nie ma zmiłuj :)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Z zarządzania czasem masz u mnie szóstkę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No no no, ja nie dałabym rady, nienawidzę się spieszyć a juz w szczegolności rano :) specjalnie wstaje 15 minut wcześniej co by się ze spokojem wyrobić :)
    Buziak w czułko pani bizneswomen ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tak mam miej więcej od połowy czerwca...;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miro, podziwiam Cie, jesli tak wyglada prawie kazdy Twoj dzien, a do tego znajdujesz jeszcze czas na decoupage, pisanie bloga i czytanie tylu ksiazek...ja bym dostala burn out i recepte na seroxat...a myslalam ze moj zawod jest taki hmmm stresujacy...:)
    buziaczek

    OdpowiedzUsuń
  20. no jestem w szok!!!tempo i podzielność uwagi...ale jakoś mi to pasuje do Ciebie ...a potem cichutkie decu i książka...wszystko się wyrównuje!Miłej niedzieli Miruś!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem pełna podziwu, trzymam kciuki, żeby wszystko się udało i żebyś była zadowolona. Pozdrawiam i nieco wypoczynku życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Podziwiam i chyba Ci zazdroszczę:) Ja potrzebuję wreszcie solidnego kopa w tyłek ,żeby wziąć swoje sprawy w swoje ręce. Nie byłabyś tak uprzejma kopnąć mnie tak solidnie, chociaż wirtualnie?;)
    Pozdrawiam z nadzieją:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja się zmęczyłam czytaniem...dyszę, sapię i nie mogę nadążyć...z TY sama takie tempo narzucasz sobie i widzę, że dajesz radę ...rozrywają Cię domownicy...a ja PODZIWIAM CIĘ...bo ja się już wypaliłam.
    Czytasz książki, robisz decu i od rana przelewy...a kiedy odpoczywasz ?
    Posyłam słoneczne uściski

    OdpowiedzUsuń
  24. Palmette - dziękuję :)) Nigdy w życiu nie dostałam szóstki (nie to pokolenie), więc Twoją będę się cieszyć i chwalić.

    Iko - jak się człowiek nakręci i rozkręci to sam nie czuje w jakim jest transie. Buziak.

    Nivejko - słyszałam to i owo o szkolnej biurokracji. A macie jeszcze czas na ucznia czy tylko tabelki, raporty i zestawienia?

    KaDeFee - tak jest na szczęście tylko w piątki, ale nazwę leku zapisuję na wszelki wypadek :)))))

    Aga - masz racje Aguś, gdyby nie to wyciszenie przy decou- i książkach to bym nie udźwignęła tempa.

    Hanutko - dziękuję, potrzeba mi teraz kciuków i dobrej energii

    kaprysiu - jestem mistrzynią w mobilizowaniu i inspirowaniu innych. Wypnij się! Już! Na mnie trzeba było mocniejszego (czytaj mężowskiego) "kopniaka"

    Ivciu - gdzieś wyczytałam (chyba u Wiśniewskiego) że Japończycy wypracowali sobie umiejętność zasypiania w różnych dziwnych okolicznościach na kilka minut. Ja tak odpoczywam. W przerwie między telefonami - przeczytam sobie fajny artykułw gazecie, zerknę na blogi lub podmaluję pisaneczkę i już jestem "odpoczęta" :))) Na razie wskazówka bilans energii wychyla się ku plusom. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mireczko, choć rzadko pisuję do Ciebie to uwielbiam Twój sposób pisania i zaglądam prawie codziennie, aby dostać kopa na dobry początek dnia. Dziękuję, że mogłam CIę poznać, choć szkoda, że w takiej wirtualnej formie.
    Pozdrawiam i wiedz, że jem CIę garściami...
    Margo z Kociołka Margo
    chyba mnie jeszcze pamiętasz?

    OdpowiedzUsuń
  26. Margo! Oczywiście że pamiętam, choć rzeczywiście rzadziej ostatnio zaglądam. Wybacz, proszę! Dziękuję Ci za ten komentarz. Nawet nie wiesz ile znaczy ciepłe słowo i pozytywna energia na progu dnia.Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  27. O ranyyyyy ja o tej porze to bym na oczy nie widziała, a co dopiero co klepię w komputer. Strach się bać jak wyglądałyby te przelewy.
    Podziwiam szczerze Mireczko!

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie wyróżnieniem...