niedziela, 1 stycznia 2012

Pierwszy ...



Mimo, że kładłam się dziś koło czwartej nad ranem, to już koło ósmej popijałam swoją pierwszą w tym roku poranną kawę. Po dość spokojnie spędzonej nocy sylwestrowej wstałam sobie wcześnie, by w ciszy śpiącego jeszcze domu przyjrzeć się Nowemu. No bo przyszedł oczywiście. Zawsze przychodzi. A ja zastanawiam się co przyniesie. Już teraz widać, że przyniósł inną pogodę. Wczoraj rano jeszcze padał deszcz, było bardzo jesiennie. Dziś na całej połaci szron... i mróz. Śniegu nie ma, ale ja akurat za śniegiem nie tęsknię i całkiem szczerze się do tego przyznaję. Wiem, że jestem wyjątkiem, bo większość marzy o białym puchu, ale dla mnie ta jesienna plucha mogłaby trwać do marca. Ale spokojnie, w tej kwestii mam zerową moc sprawczą, więc wielbiciele białego szaleństwa mogą spokojnie smarować swoje narty.

Zerknęłam na zeszłoroczny wpis sylwestrowy i upewniłam się, że jak co roku nie wypełniłam swoich noworocznych postanowień. W tym roku udało mi się nie wypełnić ich w 100 %, co jest pewnym osiągnięciem, chociaż niestety mało chlubnym.

Nadal notorycznie nie pamiętam o świętach, urodzinach, imieninach i rocznicach. Starałam się bardzo, ale niestety umiejętność korzystania z kalendarzy i przypominaczy jakoś się mnie nie trzyma. No i zapomniałam... ostatnio o urodzinach Taty, które wypadają w Boże Narodzenie. Co z tego, że dzwoniłam w Wigilię, co z tego, że rozmawialiśmy w tygodniu poświątecznym. Olśnienie spłynęło na mnie dopiero w Sylwestra, gdy Ola zaczęła rozmowę o tych, co to mają "głupio" gdy im urodziny czy imieniny wypadają w święta. Żaróweczka w mojej pustej łepetynie zaświeciła się od razu, ale co z tego, skoro to już było po... Przepraszam, ale teraz wiem, że choćbym nie wiem jak się starała nie umiem tego zmienić.

Kolejne zeszłoroczne postanowienie - badania lekarskie. Obiecałam sobie porządny "przegląd" i co? Nic. No nie było kiedy. Ale też czyjś inny "remont generalny", który spadł na nas w połowie roku, sprawił, że moje plany poszły w kąt. Na całe szczęście tamten pojazd, że tak pociągnę tą motoryzacyjną przenośnię, został naprawiony, dostał nawet całkiem fajny tuning i to jest najważniejsze.

Trzeci punkt zeszłorocznej listy. Hiszpański. Powiedzmy, że zainstalowałam. Powiedzmy, że zrobiłam dwie czy trzy lekcje. A potem przyszło nowe, potem zostałam Raczkującą Bussines Woman na cały, a gdzież tam, na półtora etatu no i na hiszpański zabrakło czasu. Zmilczmy więc por favor, że póki co no hablo en espanol.

Punkt kolejny, odchudzanie - o, tu byłam dzielna i udało mi się od wagi wyjściowej odjąć dziewięć kilo. Trzymałam się dzielnie do listopada. Potem przyszedł czas obgryzania paznokci i zajadania stresu. A potem święta i Sylwester i ... zaraz stanę na wagę i zobaczę co z tych dziewięciu kilogramów do mnie wróciło. I zacznę od nowa, bo co jak co, ale odchudzanie to jedyne z postanowień noworocznych, którego nie skreślam i które sobie zapiszę nie tyle w notesie co w głowie.

Postanowiłam w tym roku nie postanawiać. Ani w sprawach małych, ani w tych dużych. Życie pokazało mi ostatnio, gdzie jest moje miejsce i gdzie ma moje postanowienia. Dlatego niczego nie obiecuję ani sobie, ani innym. Mam tylko nadzieję, że Nowy, który od jedenastu godzin rządzi da mi odetchnąć, pozwoli mi częściej wrzucić na luz i poczuć, że jest OK. Tylko tyle. Aż tyle.


A tym, którzy tu czasem zaglądają życzę,
żeby nowy rok przyniósł im spełnienie.
I dużo miłości.
I żeby kolejne kartki z kalendarza odrywali z uśmiechem satysfakcji z wczoraj
i nadzieją na dobre dziś.

* - obrazek wzięłam stąd...

26 komentarzy:

  1. oby to czego nie postanowisz samo do Ciebie przyszło- najlepsze i niespodziewane:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku

    OdpowiedzUsuń
  3. Milá Mira, přeji ti krásný nový rok.
    Iva

    OdpowiedzUsuń
  4. Miro...no mi sie udało ponad 10...i też wróciło..i tez nadal będę próbować:))ściskam:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrowego i spokojnego :-)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  6. Mireczko spełnienia marzeń na ten Nowy rok!Niech będzie ciekawy, pełen zdrówka i przyniósł moc ciekawych inspiracji:)Buziaki noworoczne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mireczko, wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Rodziny. Niech ten Nowy będzie lepszy niż Stary. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Miro, Ty mi powiedz, jak się zrzuca 9 kilo tak, by nie wracało, a ja Ci powiem, jak się spontanicznie zapisuje na kurs hiszpańskiego, wpłaca cała kwotę z góry (tzn bierze na to kredyt ratalny) i w związku z tym nie ma czelności zarzucić nauki(po tym, jak się przecież ograbiło własną rodzinę z np. nowych butów), ba pilnie się uczy i ma najlepsze stopnie:)))
    Ponadto chciałam zauważyć,że jako buisneswoman na 1,5 etatu to Ty już nieźle zasuwasz, mowy nie ma o raczkowaniu!

    Czyli co, przegląd zaplanowany?
    Będę Ci przypominać!

    Szczęśliwego Roku!
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  9. O przeglądzie i ja Ci będę przypominać:)) ja nie robię żadnych postanowień noworocznych, może szkoda...Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  10. I ja Tobie życzę spełniania, radości, uśmiechu i miłości każdego dnia w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moc pomyślności na nowo rozpoczęty rozdział,kolejny rozdział Naszego życia.Ten rozdział będzie zapisany pod datą 2012.Oby był szczęściem objęty i dobrze zapisał się w pamięci.Pozdrówka ciepłe-aga

    OdpowiedzUsuń
  12. Samych szczęśliwych dni w Nowym Roku. Niech uda się to, co postanowione i to, co nie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mirruś, dobrześ napisała! Amen i fijat! Cmokam i ściskam noworocznie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytam wpisy na różnych blogach i tak jakoś wychodzi, że wiekszość osób wcale nie chce żadnych postanowień noworocznych podejmować. Czyżby znak czasów?
    Miruś, przeglądy to obowiązek, a nie postanowienie, nie można tego zaniedbywać (samochodem bez przeglądu nie jeździsz, co?), sama się też o tym przekonałam i próbuję nadrabiać zaległości przez ostatnie 2 miesiące. Też Cię będę poganiać, jak Lewkonia:)
    Kilogramy... Hm, są momenty, że przestają być ważne, bo ważniejsze okazuje się coś całkiem innego.
    A w kwestii pluchy jesiennej trwającej do marca i przechodzącej w piękną wiosnę z początkiem kwietnia, zgadzam się z Tobą w 100%. Może jednak nabedziemy jakąś moc sprawczą - już jest nas dwie;)
    Jeszcze raz - dobrego, szczęśliwego, pełnego miłości Nowego Roku, kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  15. W kwestii śniegu jest nas więcej:)))dla mnie też mogło by go nie byc:)Ja poszłam spac dziś o 3 a od 9 czytałam książkę:)"czytałam"to dużo powiedziane:)dostałam pod choinkę audiobuki i sobie słucham i mam straszną frajdę:)Leżałam sobie z zamkniętymi oczyma a Renata Dancewicz czytała mi "Francuską oberżę"ależ mi to dziś pasowało:))Relaks na maxa:)Wszystkiego dobrego w nowym roku:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziewięć kilo, ach....W moim przypadku jedynym sposobem na trwałe pozbycie się 9 kg byłoby ucięcie nogi;) Jeszcze raz dobrego roku Mireczko dla Ciebie i Twoich bliskich:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oby Ci się...poukładało! Wszystkiego najlepszego!
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
  18. No, przegląd to Ty lepiej zrób, dziewczyno, bo ja też się mega zaniedbałam i co? zawał w 38 roku życia... skąd..? a no ze stresu... teraz niby muszę bardziej się sobą zajmować, ale ... hm... no za systematyczna to ja nie jestem:) Zdrowia dużo w nowym roku dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana Mirko,ja pewnych postanowień w ogóle nie mogę na głos wypowiadać,bo to działa zawsze na odwrót.Na słowo -dieta-reaguję jak na hipnozę i w transie,bądz z nerwów zjadam tabliczkę czekolady :)
    Co innego nauka języka,choć lepiej chyba mi idzie w grupie niż w pojedynkę,musi ktoś mi wejść na ambicję, wtedy budzi się we mnie prymus.
    Przytulasy,dbaj o Siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystkiego najlepszego z Nowym Rokiem, życze Ci wszystkiego tego czego i sobie życze :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Spełnienia marzeń w Nowym Roku!!! pozdrawiam cieplutko...

    OdpowiedzUsuń
  22. Też nie przepadam za śniegiem. Jestem typem, który lubi ciepło i widok pięknego, błękitnego nieba za oknem. Postanowień również nie robię, wolę marzyć. Marzenia się spełniają:) co do dbania o siebie to niestety nie do końca mi to wychodzi. Zawsze jest ktoś ważniejszy ode mnie, a to ja powinnam być najważniejsza dla siebie...

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajna jestes.............

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie wyróżnieniem...