poniedziałek, 19 lipca 2010

Moja wizja bloga ...

Dziś nie będzie o książkach, nie będzie o filmach ani o muzyce. Nie będzie też o decou- (no może troszeczkę, na koniec, żeby nie było całkiem bez obrazków). Dziś będzie o ... no właśnie, nawet nie wiem jak to nazwać. Będzie o dziwnych propozycjach i moim stosunku do "wyścigu szczurów".
Tylko jak zacząć? Może od początku :))

Blogowisko to prawdziwy kosmos. Blogów jest w nim cała masa, różnych różnistych, tak jak różni są ludzie, którzy je zakładają. I dobrze, bo dzięki temu każdy może znaleźć w nich coś dla siebie, tak jak i każdy może dzięki nim coś od siebie przekazać. Mamy swoje zainteresowania, poglądy nie tylko polityczne, mamy swoje małe światy, które "meblujemy" zgodnie z własnym gustem i przekonaniami. Jednym z takich mebli jest blog. Kto chce, zakłada i nie jest ważne, czy z potrzeby podzielenia się ze światem swoimi przemyśleniami, czy pokazania światu siebie, czy po prostu po to, by używać go jako dziennika czy pamiętnika swoich poczynań. Ilu bloggerów, tyle powodów i tyle wizji blogowania. Nie mam nic przeciwko temu, co więcej, bardzo cieszy mnie możliwość wyboru.
Mój blog jest dla mnie czymś w rodzaju notatnika. Nie pamiętnika, bo nie wpisuję tam wszystkiego, co dzieje się w moim życiu. Zachowuję sobie prawo do dozowania czy cenzurowania prywatnych informacji, bo mam świadomość, że publikując wrzucam je do kotła z napisem - bierzcie i jedzcie! Ci, którzy doświadczyli na własnej skórze jak smakuje anonimowy, pełen bezinteresownego jadu komentarz kilka razy zastanowią się zanim upublicznią choćby najmniejszy skrawek swojej prywatności. Oczywiście nie można dać się zwariować i żyć w strachu przed trollami, bo wtedy najlepiej zwinąć manatki i zamknąć blog. Wtedy też zamykamy drogę wspaniałym ludziom, ciepłym, wrażliwym, których nigdy byśmy nie poznali, gdyby nie net. Złoty środek i odrobina zdrowego rozsądku i można korzystać z wszelkich dobrodziejstw, jakie daje posiadanie własnego bloga.

Jednym z nich, oprócz tego, że mogę w nim dokumentować moje decou-poczynania, przeplatając je od czasu do czasu muzyczno-filmowo-literackimi wstawkami jest możliwość zapisania w jednym miejscu stron, do których lubię i chcę powracać. Blogi, do których lubię zaglądać zapisuję sobie na pasku bocznym, żeby w każdej chwili, bez szukania po omacku móc pooglądać piękne zdjęcia, zainspirować się niesamowitym rękodziełem, czy po prostu poczytać coś napisanego po polsku. To takie "moje miejsca" i chciałabym, żeby takie pozostały.

I tu właśnie dochodzę do "meritumu" ;))

Dostałam już kilka propozycji wymiany linków. Nie wiem czy zdarzyły Wam się takie prośby i jaki jest Wasz stosunek do tego, ale postanowiłam napisać na moim blogu jakie jest moje zdanie na temat takich wymianek. Choćby po to, żeby osoby zainteresowane kolekcjonowaniem obserwatorów nie brały mnie już więcej pod uwagę.
Bo ja dziękuję bardzo, nie jestem zainteresowana.
Jeśli jakiś blog mnie zainteresuje na tyle, że chcę do niego wracać, to wpisuję go na moją listę. Jeśli określam jakieś blogi mianem "ulubione", to zaglądam tam często i staram się zamieszczać komentarz (jeśli oczywiście mam coś do powiedzenia). To mój świat i chcę sama decydować jak będzie wyglądał. I chociaż mam swoją internetową galeryjkę i sprzedaję w niej swoje wytworki, to nie interesuje mnie jej pozycja w wyszukiwarce i statystyka odsłon. Nie startuję w blogowym wyścigu szczurów i nie licytuje się z nikim na liczbę obserwatorów. Cieszy mnie każdy, kto chce do mnie zaglądać, bo mam nadzieję, że robi to dlatego, że to co piszę, czy to co pokazuję jakoś tam współgra z Jego wrażliwością. Cieszy mnie każdy komentarz napisany z potrzeby serca, a nie dlatego, że akurat ogłoszę candy (ilość komentarzy pod takim postem rośnie w tempie kosmicznym, ale wystarczy zobaczyć te, pod postem z losowania...).
Oczywiście to tylko moje bardzo subiektywne stanowisko, mam nadzieje, że na własnym blogu mogę sobie na to pozwolić. Nie potępiam absolutnie, tych którzy mają akurat odwrotną wizję, bo każdy ma prawo do swojej. I to jest w blogowym świecie największą wartością.

Żeby, jak wspomniałam nie było bez obrazków, to wklejam serducho z dedykacją dla wszystkich zaglądających tutaj bez przymusu. Dziękuję, że jesteście.

40 komentarzy:

  1. Otóż to! Przez co chcę powiedzieć, że całkowicie podzielam Twoje zdanie. Łowcy candy a teraz jeszcze łowcy obserwatowrów... wiesz co to jest to drugie...-lecznie kompleksów. Tu mimo, że to internet to jest jak w życiu: masz szczerych znajomych, przyjaciół...jesteś szczerze lubiana, podziwiana albo ktoś się przyjaźni dla korzyści...

    OdpowiedzUsuń
  2. Miro, ja zaglądam do Ciebie z czystej przyjemności, nikt mnie do tego nie przymusza ;) a wiesz dlaczego? bo nie dość, że mozna pooglądać i podpatrzec piękne decu to jeszcze przeczytać coś mądrego :)
    Buziole z chłodniejszego już na szczęscie Poznania...

    OdpowiedzUsuń
  3. O, znaczy sic serducho jest równiez i dla mnie:):):) Bo wiesz Miro droga, ja po prostu lubie do Ciebie zagladac:)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyjęłaś mi to z ust....ostatnio zastanawiałam ciężko nad sensem blogowania i byłam na granicy czy nie rzucić tego wszystkiego w diabły...
    Propozycji wymiany linków dostałam może ze dwie, ale nie skorzystałam, nie jestem tym, podobnie jak ty Miro, zainteresowana. Cieszy mnie każdy komentarz, szczególnie od osób, które stale do mnie zaglądają, bo wiem, że nie jest to chwilowe zainteresowanie moimi poczynaniami. Nie spotkałam się z takimi jadowitymi - miałam widocznie szczęście.
    U Ciebie goszczę stale i choćby dlatego dalej będę blogować, żeby zaglądać do moich ulubionych zakątków, takich jak Twój (i nie jest to z mojej strony słodzenie ani podlizywanie ;P), no i wymieniać myśli - bo to też o to tutaj chodzi.... podyskutować o dobrej książce, muzyce, o fajnych pracach deku, może czegoś nowego się nauczyć, może czymś zainspirować. Żal mi to wszystko zostawić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dostawałam podobne propozycje, ale zbywałam je milczeniem. Czytam i oglądam to co sprawia mi przyjemność. Zastanawiałam się kiedyś nad zjawiskiem "zbieractwa", kiedy jakaś pani o egzotycznym nicku i wyglądzie zapałała miłością do mojego bloga zaczynając go obserwować. Zaprzestała, kiedy nie odwzajemniła się tym samym :D
    Na blogerze zjawisko jest mniej zauważalne. Na onetowskich blogach często pojawiają się komentarze typu " fajny bloczek, zajrzyj do mnie i zostaw komcia" :D
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaglądam do ciebie z wielką przyjemnością :)) Pierwszy raz słyszę o czymś takim o czym piszesz, naprawdę ciekawe zjawisko socjologiczne ;)) Żartuję oczywiście, ale naprawdę nie wiem czemu miałoby służyć takie wymienianie się linkami: czy to konkurs na popularność? A może chodzi raczej o zarabianie na reklamach?

    A tak z innej beczki: już kolejny raz widzę ten fajny obrus czy też bieżnik, na którym pokazujesz swoje decu, czy może sama go robiłaś..? Jest świetny. Poszukuję właśnie takiego wzoru i gdybym ewentualnie mogła poprosić o schemat.. (jeśli go posiadasz oczywiście) :))

    Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Zagladam tu do Ciebie od kilku dni dopiero, a to dlatego, że sama dopiero niedawno zaczęłam "bawić" się w bloga i próbowac troszkę craftowac w najróżniejszych technikach. Poznaję dopiero "zasady" jakimi rządza się blogi i bloggerzy, części kompletnie nie rozumiem, ale rozumiem Twoją postawę. Widzę, że ciężko jest "wbić" się w troszkę zamknięty światek najbardziej popularnych blogów, candy...Widzę też, że niewiele osób zaglada na nowe blogi, także komentując róźne wpisy zostawiam ślad po sobie...tyle, ż nie umiem pisać "na siłę", piszę wtedy, kiedy mam coś do powiedzenia, kiedy coś mi się spodoba, albo kiedy po prostu uważam, że warto. To co robisz jest absolutnie czarujące i magiczne, więc zaglądam prawie codziennie i też mam link do Ciebie na liście ulubionych blogów. Ach i taki mały PS'ik - Buick Kinga jest wciągajacy, tylko po jego przeczytaniu bałam się samotnych spacerów po ulicach wieczorami...ale ja z tych strachliwych i absolutnie nie odważnych:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Mireczko Kochana mądre słowa!
    Ja nawet nie mam u siebie czegoś takiego jak "OBSERWATORZY".
    Nie mam potrzeby "chwalenia się" kto do mnie zagląda.
    Dla mnie to taka totalna dziecinada :(
    Najważniejsze, że ja sama dobrze wiem kogo goszczę, po zostawionych komentarzach, lub otrzymanych mailach.
    Pozdrawiam z wielką ulgą... afrykańskie lato nas opuściło! ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Mireczko, ja uwielbiam do Ciebie zaglądać, podziwiać i czytać mądre słowa, więc to śliczne serduszko wirtualnie przygarniam. Cieszę się, że są blogi, bo inaczej nie poznałabym Ciebie i jeszcze kilku wspaniałych osób. Nie spotkałam się z propozycją "wymiany linków", na bloxie nie ma obserwatorów, ale niedawno pewna osoba napisała "odwdzięcz się i napisz komentarz". Zirytowało mnie to bardzo (bo za co mam się odwdzięczać? - mogła mnie po prostu zaprosić), zajrzałam, ale szczery komentarz byłby niemiły, a nieszczerymi się brzydzę, więc zignorowałam:D Mamy tu swój mały, miły świat i naprawdę nie musimy każdego tu wpuszczać.
    Ściskam:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. nie wiedziałam o co chodzi z tymi linkami- teraz mnie dopiero oświeciłaś. Co do prywatności,hm.... chyba muszę się zastanowić- dałaś mi do myslenia

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też zaglądam do Ciebie z własnej, nieprzymuszonej woli, dodałam Twój blog do moich ulubionych bo po prostu go lubię:))) I dla mnie jedną z fajnych rzeczy w prowadzeniu własnego bloga jest ten boczny pasek, gdzie mogę na bieżąco podglądać blogi, które uznałam za ciekawe, inspirujące, godne zapamietania i polecenia innym. Kiedy ktoś "nowy" zostawia u mnie komentarz, zazwyczaj zaglądam na profil, na blog - jeśli taki ma - i nieraz w ten sposób poznaję fajne osoby i miejsca. Ale żeby się na siłę "odwdzięczać" za komentarze lub dodanie do obserwowanych? Co najmniej dziwne;)
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem o co chodzi z tą wymianą linków. Nie miałam z tym doczynienia ;-) Ale różne "zjawiska" można zaobserwować na blogu. Jeszcze nie dawno były wyróżnienia. Teraz linki, a za chwilę znowu coś innego. Wszystko żeby zdobyć popularność? Może chodzi tutaj o samoocenę? Nie wiem. Mnie osobiście cieszy każdy komentarz. Ogłaszam candy, bo lubię dawać. A każdy powód jest dobry, żeby zrobić komuś miły prezent. Jednak nie zniżam się do tekstów typu- komentujcie cały m-c! Zamieście mnie w ulubionych. Jeśli mam ochotę, to komentuję, jeśli nie, to nie. Dlatego nie biorę udziału w tego typu zabawach. A do Ciebie lubię zaglądać i już ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej. Ja czasem piszę komuś,że dodaję jego blog do ulubionych, bo mi się bardzo podoba. Jest to taki komplement ode mnie dla tej osoby. Nie interesuje mnie absolutnie czy ta osoba obserwuje mój blog lub czy ma mój blog w ulubionych.
    Mam ogromną liczbę blogów ulubionych. Mam też blogi obserwowane. Trafiłam na nie na czyjejś liście blogów ulubionych i na szybko klikłam "obserwuj", po to żeby hurtem obserwowane i polubione dodać do mojej listy ulubionych. Mój blog istnieje właściwie tylko w tym celu, aby mieć na bieżąco podgląd blogów ulubionych - co tam pięknego ktoś dzisiaj wykonał u siebie.
    Natomiast miło mi bardzo jak niechcący oglądając cuda na czyimś blogu zobaczyć, że mój blog jest na jego liście ulubionych - to taki ogromny komplement, że ktoś docenia to co robię, choć nie zawsze ma czas zostawić komentarz. Cieszy mnie to równie jak komentarze.
    Na swoim blogu mam statystykę z jakich krajów ludzie do mnie zaglądają i uważam to za niesamowite, że odwiedził mnie ktoś z np. australii.

    OdpowiedzUsuń
  14. masz świętą rację !!
    Miałam dużo pisać, ale podpisuje się pod komentarzem Jerzynki - obiema rękami.
    A mnie osobiście liczba obserwatorów i ilość komentarzy uskrzydla - bo po prostu brak mi wiary w swoje możliwości ( pisze to zupełnie poważnie ) i każde miłe słowo uskrzydla mnie .
    gdyby nie dziewczyny blogowe ( min. Ty kochana ) pewnie nigdy bym aż tak nie rozwinęła swojej pasji.
    A co to ta wymiana linków ? szczerze to pierwsze słyszę.
    A i ja juz niestety na własnej skórze odczułam co to zawiść netowa ://
    buziole :**

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj Miro! Jestem tutaj zawsze z własnej i nie przymuszonej woli. Staram się skomentować każdy post, bo wiem ile,one, dla Nas bloggerek znaczy.A zwłaszcza, gdy można przeczytać coś sensownego i zobaczyć coś miłego dla oka.
    Nie spotkałam się jeszcze z propozycją wymiany linków. Będę ostrożna.
    Ja nie lubię zaglądać na blogi i nie zostawić po sobie śladu. Nie chcę podglądać. Na bocznym pasku mam wyłącznie blogi z którymi chętnie się komunikuję, bo sprawia Mi to prawdziwą przyjemność.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj jak ja się z Tobą zgadzam!!! Mój blog istnieje dopiero niecałe 2 miesiące i zaczynam bać się popularności. Obserwatorów przybywa bardzo szybko. Komentarze to piszą przeważnie te same znane i lubiane osoby. A maile? Nie życzę nikomu. Jak je czytam to zastanawiam się czy to wszystko ma sens jeżeli ludzie tak często błędnie rozumieją moje pisanie. Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mira doskonale,że napisałaś na ten temat. Przyznaję, że ostatnio sama zastanawiałam się nad sensem blogowania.A dokładniej nad mistyfikacją blogową (że tak pozwolę sobie to kolokwialnie nazwać). Z głowy mi te myśli, które napisałaś w swoim poście, wyjęłaś. Dziękuję. Całkowicie podzielam Twoje zdanie i z ulgą przyjmuję Twój decupażowo - sercowy dar.. ja po prostu zaglądam tuta bo chcę.. bo wiem, że spotkam tu podobne postrzegających świat...czuję się tutaj jak u siebie..pozdrawiam Cię cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow! Dziewczyny kochane! Wiedziałam, że kto jak kto, ale Wy mnie i moje zdanie na temat "kolekcjonerstwa" zrozumiecie. Jeszcze raz powtarzam - nie krytykuję, nie oceniam. Chciałam tylko dać jasny sygnał, że ja się w to nie bawię. Tu, w blogspocie to jeszcze nie jest takie nagminne, ale na portalach społecznościowych, choćby na n-k to już prawdziwa plaga. Może dla niektórych to rzeczywiście potwierdzanie własnej wartości poprzez taką "popularność", ale jaka to wartość, skoro nic za nią nie stoi. Buziaki Wam ślę i bardzo, bardzo dziękuję za to, że jesteście :)))
    Wybaczcie, że imiennie odpowiem tylko "nie na temat" ;)

    Annaszo - ten fotogeniczny obrus to ... firaneczka kuchenna wygrzebana w lumpeksie ( widać nawet tunel na karnisz). Mam ich sporo, a że żal je trzymać upchane w szufladzie, to czasem robią za obrus.

    Ana - "Buick 8" i cały King to nic. Japońskie horrory, te to potrafią wystraszyć!

    OdpowiedzUsuń
  19. Miro !
    Ja zaglądam do Ciebie Ty do mnie, czasami coś piszę, czasemi tylko poczytam ( wiadomo że nastroje miewamy różne ).
    Nie miałam propozycji wymiany linków ( może nie jestem atrakcyjną blogową partią ...)
    Były tylko zaproszenia na Candy z blogów ktore np. zapisały się na moje.
    Co prawda nie zgadzam się ze stwierdzeniem Agnieszki: "Jednak nie zniżam się do tekstów typu- komentujcie cały m-c!"
    Uważam że to nie jest zniżanie - organizyję Candy bo lubię sprawiać innym radość - może się okazać że wylosowana osoba zostawiła tylko jeden komentarz właśnie pod innym postem niż Candy i miała szczęście, że został on wylosowany.
    Wydaje mi się, że taki układ zwiększa szanse na zdobycie oferowanej niespodzianki.
    Sama mam bardzo dużo blogów ododanych do obserwowanych i odwiedzam każdy w którym pojawia się nowy wpis.
    Fajnie odbywać podróże po innych niż nasz świat.
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  20. Firaneczka zatem rewelacja! :)) A skoro widzę, że kolejne osoby tak zachęcają do Buicka to koniecznie muszę sięgnąć, bo jak ja lubię się bać to głowa mała! ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja z tych co to "bez przymusu", a z czystej przyjemności oglądania i czytania. Lawendziane serducho bardzo, bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  22. zaglądam do Ciebie od dłuższego czasu z wielka i nieprzymuszoną radością.
    Pierwszy raz słyszę o wymianie linków.Jeżeli mnie czyjś blog zainspiruje to wklejam na pasku./
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za serducho

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja się cieszę, że istnieje coś takiego jak - "obserwują mój blog" - dzięki temu mam możliwość trafienia na inne, poczytania, pooglądania i poznania nowych ludzi którzy nie zawsze muszą zostawiać komentarze.
    W ciężkich miesiącach czytam te ulubione nie mając czasu na zostawienie nawet papierka po cukierku - dodając się do obserwujących zachowuję te nowe w "blogowej pamięci", żeby móc do nich wrócić kiedy mój niepoukładany świat się wyprasuje.

    Miło mi, że jestem tam po prawej stronie:)a dodatkowo chętnie obejrzę towarzystwo w jakim się znalazłam - dzięki oglądaniu linków udało mi się już trafić na wspaniałe blogi i fajnych ludzi, których bawi to samo co mnie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj Mireczko!

    Same mądre słowa napisałaś we wczorajszym poście.Można zauważyć blogowy wyścig szczurów,takie-kto więcej-kto piękniej,narzucanie tempa.Bardzo mi się spodobało Twoje podejście do tego stanu rzeczy,bo ja mam podobne zdanie.Piszę kiedy mam coś do napisania i kiedy mogę coś pokazać,coś,co może Odwiedzające mnie osoby zainteresować lub też zainspirować.Jestem straszną konserwatystką, mimo raczej młodego wieku i trudno mnie przekonać do zmiany zdania.Bardzo szanuję osoby takie jak Ty,bo widać,że nie ma w Tobie zawiści i zazdrości.Jesteś w blogowym świecie,bo masz coś mądrego do powiedzenia i bardzo Ci za to dziękuję!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Co do dziwnych komentarzy to mi się nie trafiło ale czytałam na innych blogach. Nikt nikogo nie zmusza do zaglądania na danego bloga a jeśli coś się nie podoba to niech spada.
    Mam mase zainteresowań robię mnóstwo prac a bloga prowadzę dla siebie jak jeszcze ktoś zechce coś napisać to super ale to ja będę określała co napiszę na moim blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej ! Bardzo przepraszam, że piszę komentarz nie na temat Twojego wpisu ale mam bardzo dużą prośbę. Chcę zrobić prezent dla mojej dziewczyny, która jest teraz za granicą i tym samym sprawić jej radość kiedy wróci. Jednakże by to zrobić potrzebuję do tego Twojej pomocy. Zgodzisz się mi pomóc ?

    Jeśli tak podaję linka:

    [LINK] -> PREZENT DLA KURCZAKA

    OdpowiedzUsuń
  27. Pierwszy raz słyszę o tzw. łowcach linków. Podobnie jak ty uważam, ze nie jest ważna ilość obserwujących - a jedynie ci , którzy faktycznie z odwiedzania naszych blogów czerpią radość.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja też nie słyszałam do tej pory o łowcach linków. Czegoż to ludzie nie wymyślą ...

    Masz świetny blog, dziś odwiedziłam go po raz pierwszy i z przyjemnością spędziłam tu kilka długich chwil. Twoje prace decou są bardzo miłe memu oku ! Serdecznie pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  29. no właśnie "druga połowa kurczaka" jest tego świetnym przykładem :/

    OdpowiedzUsuń
  30. :))) Zupełnie niechcący (bo nie podejrzewam żeby zadał sobie trud czytania postu, który komentuje) kurczak spuentował moją wypowiedź. Widziałam go w Waszych komentarzach i gdy pojawił się u mnie to miałam go po prostu skasować jak każdy spam. Teraz go jednak zostawię jako zabawne potwierdzenie tego, że ludzie chwytają się wszystkiego, żeby zaistnieć.

    Wam dziękuję za tyle ciepłych słów na temat mojego pisania. To dodaje wiary w siebie, choć nie ukrywam trochę też onieśmiela, bo każdy wpis, to jak występ przed publicznością. Ważne jest dla mnie, ze ta "publiczność" to same życzliwe mi, wrażliwe i ciepłe osoby. Dziękuję, że tu ze mną jesteście.

    OdpowiedzUsuń
  31. nie mam bloga, ale kiedyś dawno, bo dawno, ale miałam. oprócz właśnie takiej wymiany linków, dostawałam propozycję, że tak ją nazwę 'komentarz za komentarz' byle tyko podbić statystykę. no ale ludzie są jacy są, a my raczej tego nie zmienimy. na szczęście dużo jest takich blogów jak Twój, gdzie każdy wypowiada się z własnej nieprzymuszonej woli.
    na koniec tylko powiem: serduszko jest przeeeeśliczne;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy wcześniej u Ciebie nie byłam, nie zeszły się nasze drogi. A;le dziś bardzo miło spędziłam u Ciebie czas i napasłam oczy. Pozdrawiam serdecznie! (..i bez zobowiązań :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Napisałaś wiele moich przemyśleń...
    Wiesz że z przyjemnością u Ciebie bywam :-))
    Mira ... pozdrawiam z całkiem bliskiej okolicy licząc na realne spotkanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Prowadzę swojego bloga od niedawna, choc obserwatorem wielu blogów jestem bardzo długo, od niedawna też śmielej i częsciej zamieszczam komentarze i opinie jeśli coś mnie zainteresuje, spodoba się bądź nie, czasem po prostu pytam o porady techniczne np.odnośnie decu(jako,że sama próbuje sił w tym temacie).I nie sądziłam,że istnieje coś takiego jak łowcy linków. Parę dni temu zorganizowałam u siebie Candy, pomyślałam,że tym samym odwdzięczę sie osobom u których sama często biąrę udzial w candy bądź podaruje drobiazg tym, które już mnie troszke poznali i do mnie czasem zagladają. Bloga traktuje zaś raczej jak własny dziennik a mozliwośc poznawania innych osob, podgladania blogow ktore mnie interesuja traktuje jako miły dodatek.Ostatnio przy okazji komentowania wpisów innych bloggerów zapraszałam również na moje candy, i teraz po przeczytaniu Twojego posta zastanawiam się czy ktoś nie poczuł sie w jakiś sposób nagabywany??Nie wspominałam nic o obserwowaniu, dodawaniu linków czy innych cudach...tylko o udzial w zabawie jesli ktos oczywiscie zechce.Musze przyznac,ze troche glupio sie teraz czuje.Moze ktos kto takie zaproszenie ode mnie dostal sie wypowie...
    A do ciebie trafiłam, zaglądam i komentuje bo uwielbiam twoje prace decku, i lubie Twoje ksiażkowo-filmowe recenzje.Zupelnie bez przymusu :)PS.Kurczak mnie wkurza

    OdpowiedzUsuń
  35. Witam,trafiłam do Ciebie zupełnie przypadkiem!Przeczytałam to co napisałaś o blogowaniu to prawda.Ja też dostałam"komentarz "od kurczaka i miałam mieszane uczucia ale zwyciężyła myśl o spamie i zignorowałam go.
    Sama często się zastanawiam po co mi blog.Trochę zazdroszczę osobom które pod swoimi wpisami mają 20-30 komentarzy.Myślę wtedy no cóż chyba jestem mało ciekawa i inspirująca!ale prowadzę go dalej bo uwielbiam zaglądać do ulubionych właścicielek blogów i czekam na wpisy moich stałych obserwatorek!!!!Pozdrawiam serdecznie.
    J:O)

    OdpowiedzUsuń
  36. no kochana tym oto serduszkiem na końcu sprawiłaś, ze znów szczenę zbieram :) A co do ww. tematu, to zaglądam do Ciebie od początku, czasami zostawiam komentarz, a czasami nie i to wcale nie dlatego, ze nie czuję takiej potrzeby, ale raczej możliwość wygospodarowania czasu u mnie graniczy z cudem :):):) Ale Ty kobitko dobrze wiesz, ze uwielbiam tutaj przesiadywać i uwielbiam te Twoje róże na deseczkach :):):) Miruś a co do wymianki... U mnie propozycja taka padła raz i zgodziłam się, ale tylko dlatego, ze chodziło o mój najulubieńszy sklepik. Znaczy się dziewczyna która go prowadzi poprosiła mnie o umieszczenie swojego linku na mojej stronce. A że lubię do niej zaglądać, choć ceny ma fiu fiu to pomyślałam, ze i wy może coś tam sobie upatrzycie. Nie było w tym nic ze zbieractwa obserwatorów, ale zaznaczyłam, że link ten nie będzie również opatrzony żadnym hasłem relkamowym, po prostu "lubię tam zaglądać" i już :)
    A do ciebie uwielbiam zachodzić i pochłaniać Twoje dziełka :) buziole, ale sie rozpisałam :):):)

    OdpowiedzUsuń
  37. Witaj, właśnie odkryłam Twojego bloga (poprzez linka z innego, z mojej listy), no i znalazłam tego posta.
    Nie będę odnosić się do poszczególnych spraw, o których napisałaś, bo chętnie podpiszę się pod całym postem.
    Moja wizja bloga jest taka sama.
    Zgadzam się z Tobą we wszystkim, a coś podobnego nawet próbowałam kiedyś wyartykułować u siebie, ale mi nie wyszło za bardzo.
    A nie wyszło dlatego, że zbyt emocjonalnie podeszłam do niemiłych doświadczeń sieciowych.
    Teraz usiłuję (od dłuższego czasu) wyzwolić się z tego pyłu, który mnie dosięgnął i nie przeżywać już tak bardzo złych słów i złego traktowania.
    Chyba jednak trzeba samemu doświadczyć, dostać po głowie (albo po innej części ciała), żeby być mądrzejszym na przyszłość. I w tym przypadku bagaż lat nie na wiele się przydaje.
    Moje listy blogów (mam kilka podzielonych tematycznie)zmieniają się, bo jest i tak, że nie dopisuję, a "wypisuję" blogi.
    A dzięki licznikowi dowiedziałam się, że odwiedziły mnie osoby z Brazylii, Meksyku, czy Japonii.
    To dla mnie przyjemność, widzieć takie egzotyczne odwiedziny.
    Szkoda tylko, że ilość wejść na bloga nie przekłada się na ilość komentarzy.
    Nie poczytałam jeszcze dużo na blogu, więc chętnie jeszcze zajrzę.
    Pozdrawiam serdecznie

    PS Wpisy kurczaka widziałam w komentarzach już na innych blogach.

    OdpowiedzUsuń
  38. Niniejszym zamieszczam chyba 38 komentarz pod tym postem.
    Czytam Cię, bo jak i sama zauwazyłas oprócz rogowacizny w znaku coś nas łączy. ludziska są róźniści, o osobach które czy to na NN czy to w blogowie wysyłaja setki zaproszeń, próśb o akceptacje, itp. myśle- biedulki szukające poklasku.
    buziole w noch. czytam dalej

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja też tak mam! :)

    Nie jestem początkującą bloggerką, ale na blogspocie stacjonuję od niedawna. Powolutku, po malutku dodaję do linków adresy blogów, które odwiedzam jeśli nie codziennie, to przynajmniej kilka razy w tygodniu, które komentuję i których tematyka w jakiś sposób mnie ciekawi, interesuje. Póki co, dodając do linków czyjś blog, piszę też kilka słów o tym co i jak, po co i dlaczego :)

    Szalenie miłe jest dla mnie, kiedy ktoś adres mojego bloga dodaje do linków, dlatego też staram się link umieszczać w komentarzach, ale na zasadzie - zapraszam do siebie, zajrzyj i poczytaj, może Ci się spodoba to, co piszę? Bez żadnego zmuszania 'ja Cię dodałam, dodaj mnie także!', to strasznie dziecinne i prymitywne...

    Pozdrawiam bardzo serdecznie z Wrocławia, jestem tutaj na dłużej po raz pierwszy i podoba mi się Pani spojrzenie na otaczający świat :) No i cuda, cuda robi Pani techniką decoupage! :)

    Kasia,
    www.dobra-dobra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. Witaj Kasiu z Wrocławia. Miło mi jest gościć Cię u siebie. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Ja oczywiście pobiegłam zaraz do Ciebie i wiesz co... podoba mi się to co piszesz i jak piszesz. Przypominasz mi trochę mnie samą sprzed ... o kurcze! wielu, wielu lat :))) Będę podczytywać, bo lubię, gdy ktoś pisze po polsku. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie wyróżnieniem...